Posted by admin on lutego 25, 2009 in
Klasztor
O dom zakonny od początku diabli ludzie świeccy, konwersi i donaci. Pełnili oni funkcje zarządców folwarcznych, młynarzy oraz piwowarów, a także młynarzy, szewców i golarzy pod opieką ojca prokuratora. Z czasem wśród tych ludzi znalazł się fundator kartuzji Jan z Rózęcina. Przekazł zakonowi wszystko co posiadał i jako podopieczny w 1397 roku na rok przed swoją śmiercią został przyjęty do grona braci i laików. Dzięki odpowiedniemu gospodarzeniu bardzo szybko posiadłości kartuzów zaczęły się rozrastać. Z czasem ogarnęły aż 42 miejscowości na Kaszubach i Żuławach. Klasztor wzbogacał się dzięki dochodom z młynów, browarów, cegielni, gorzelni, hut szklanych, kuźnic, tartaków, papierni, wapienników a także karczem oraz dzięki wielu przywilejom. Również w Gdańsku kartuzi mieli swoje posesje, które albo były wynikiem darowizn, albo zostały przez klasztor zakupione. Nie wszystko tutaj jednak odbywało się całkiem legalnie. Według miejskiego prawa, klasztory nie mogły posiadać w mieście własności. Jako jedyny Dwór kartuski został zapisany na zakon, dzięki odpowiedniej zgody Rady Miejskiej w 1453 roku. Inne własności klasztoru figurowały w księgach na nazwiskach fikcyjnych.
Posted by admin on lutego 25, 2009 in
Legendy
Krąży kilka legend, które powiązane są z Kartuzami. Jedną z najważniejszych jest legenda o ich powstaniu. Otóż pewna piękna panna z bogatego rodu z Różęcina zaczęła porównywać się z postacią Matki Bożej znajdującej się na obrazie w kaplicy na jej posiadłości. Za wszelką cenę chciała być piękniejsze. W pewnym momencie po nieudanej próbie rzekła : „Niech mnie diabli wezmą, a muszę być piękniejsza.” Słysząc to nadgorliwie porwali ją diabli, po pannie zostały tylko pantofelek, który został znaleziony przez pasterza na granicy różęcińskich włości. Brat próżnej dziewczyny w celu zadośćuczynienia za jej grzech postanowił ufundować klasztor. Równie ciekawą legendą jest legenda o zatopionym zamku. Jest ona związana z Jeziorem Cichym, gdzie na jego brzegu raz na sto lat pojawia się księżniczka błagając o ocalenie. Pewnego razu ową księżniczkę zauważył pasterz, który pasł owce w tych okolicach. Postanowił ją ocalić. Wziął ją na ręce, tak jak mu kazała, aby mógł ją przenieść przez wodę. Zapomniał jednak o przestrodze, aby się nie oglądać, dziwne głosy w połowie drogi skłoniły go, aby obejrzał się za siebie. Wtedy zobaczył w połowie wyłoniony z wody zamek, który momentalnie powrotem znikną pod woda wraz z płaczącą księżniczką.
Posted by admin on lutego 25, 2009 in
Historia
Kartuzy to przepiękna miejscowość, o której istnieniu widomo już z zapisków pochodzących z 1391 roku. Z tego roku pochodzi akt erekcyjny kościoła kapłańskiego. Wiadomo, ze w 1418 roku w Kartuzach była karczma, o której również znaleziono informacje. Następnie najprawdopodobniej podczas wojny trzynastoletniej wioska została zniszczona. Po tym zdarzeniu Kartuzy nie mogły się podźwignąć. Dopiero w 1570 roku wieś liczyła trzech zagrodników, a w 1590, pięciu. Zobowiązani oni byli do prac wkoło wszelkich potrzeb klasztornych. W XVII wieku na przyklasztornym folwarku znajdowało się już dwadzieścia zagród ratajów. Na folwarku tym pracowali również rzemieślnicy. W Kartuzach działał również karczmarz i lemani, którzy pracowali za 50 złotych rocznie. Więź kartuzów z ludnością kaszubską była nikła. Surowa reguła zakonna bardzo odgraniczała ich od innej ludności . Bardzo często prowadzono działania kolonizatorskie, w ten sposób sprowadzono niemieckich pobratymców, wynikało to z faktu, iż bardzo często ojcami ludności kartuskiej byli Niemcy. Luteranami obsadzano opustoszałe, bądź nowopowstałe wsie, w szczególności zajmowali oni wysokie stanowiska sołtysów, młynarzy, karczmarzy itp.